Studenci Warszawskiej Szkoły Filmowej spotkali się z Wojciechem Staroniem. Reżyser i operator filmów dokumentalnych podzielił się wiedzą z zakresu budowania relacji z bohaterem. Podkreślił, że formę i charakter materiału wybieramy już na wczesnym etapie, czyli podczas dobierania sprzętu. - Choćby kwestia obiektywów. Kamera może być bacznym obserwatorem z boku, wtedy historię podaje nam z dystansu. Może też stać blisko, być integralną cześcią opowieści. Roman Polański zawsze wybiera krótkie obiektywy, a to sprawia, że kamera zawsze jest w intymnej odległości od aktorów - tłumaczył Staroń. - Czasami uda nam się zrealizować błyskotliwe kadry, świetnie ustawić światło, zrobić dobre szwenki, ale w filmie nie ma opowieści, bo twórca nie wiedział, do czego służą te wszystkie zabiegi - dodał podczas spotkania z młodymi twórcami. Operator filmów "Papusza", "Uwikłani", "Plac Zbawiciela" mówił o swoich inspiracjach i kulisach pracy na planach filmowych. Szczególną uwagę poświęcił scenariuszowi w filmie dokumentalnym. - Niektórzy próbują spisać dialogi, opisać sceny, a to świadczy o tym, że są bardzo pozamykani na historię swoich bohaterów. W Państwowym Instytucie Sztuki Filmowej wypracowaliśmy taki model, że scenariusz filmu dokumentalnego to mają być dwie strony opisu, do tego charakterystyka postaci. Ważny jest też formalny pomysł na film - tłumaczył dokumentalista nagrodzony za filmy "Syberyjska lekcja" i "Argentyńska lekcja". 

Feedback